podnosząc lewą brew
Zaczepnym spojrzeniem omiotłam go całego,
jego brzuch, dłonie, oczy, jego Ego.
Spoiłam Vermouth’em, swoimi ustami,
czekałam aż wreszcie będziemy sami.
Odważnym gestem przyciągnęłam do siebie
szeptając czule „Będzie Ci jak w niebie,
spieszmy się, nieprzychylny nam czas,
spieszmy się, spieszmy, dotykając gwiazd...”
Ogarnął mnie czule ramieniem, oddechem,
mój jęk pokój odbił melodyjnym echem,
tętno przyspieszyło, mgłą zaszły oczy,
całym swym oddaniem księżyc zauroczył...
W ciemności miasta, pośród światła okien,
Zaczepnym spojrzeniem, omiotłam go wzrokiem...
ponura 2006-12-02 08:02:43
skomentuj (23)
Depeche Mode - John The Revelator
Spokój... kolorowy spokój.
Lekkość bytu.
"... i to czujne,
bezbrzeżne,
z całych sił,
istnienie..."
Jestem na drugim roku!
Już mi wszystko działa...
Już wszystko pasuje...
Wódka Herbowa Gorzka.
Cygaretka.
Obcasy, marynarka, biała koszula, krawat...
Włosy mogę już czesać w rudą, niesforną kitkę.
Duma.
Bezsenność, bezdech, zachwyt świtem.
Odurzona hedonistycznie dekadencką chwilą.
Wszyscy umrzecie.
Jesteście pyłem.
A ja o tym wiem, i rzucam się w wiatr.
Jestem najszczęśliwszą, piegowatą kobietą na świecie.
...daj mi rękę, zaprowadzę Cię w świat,
który istnieje
na dnie butelki...
brudne, brudne hobby.
ponura 2006-09-24 11:18:21
skomentuj (20)
Unfinished Sympathy
Nad ranem,
gdy wracam,
spaceruję pijanymi ulicami.
Kocham mijać zawieszonych nad ziemią ludzi,
upojonych,
jak ja,
tą letnią nocą.
Dźwięki muzyki, śmiechy, kroki, tłumy Wrocławian, światła centrum, śródmieścia;
moje miejsca, moi ludzie, mój alkohol, mój papieros, moje gwiazdy...
Szum Odry, kilka nietoperzy, syk otwieranego piwa...
Rozmawiamy, śmiejemy się,
dotykamy gwiazd...
w parku,
za ogrodzeniem,
wśród ruin...
Nie chcę tego zmieniać.
Szkoda tylko, że...
ponura 2006-08-23 07:57:14
skomentuj (20)
Miliardy aniołów siedzą na dachach i polewają się piwem. Schłodzonym...
Od nagrzanych ulic bucha żar śródmieścia.
Asfalt przylepia się do kroków.
Z każdej bramy pachnie potem, moczem, krwią i starymi ludźmi...
Stare kamienice obnażają przed słońcem swoje, odrapane czasem, fasady.
Każdy skwerek, oblegany wiosną przez pieski i ich właścicieli, jest nie do przejścia w te gorące dni.
Brudne dzieci biegają bez opieki po podwórku.
Półnagie kobiety chłodzą się w ramionach cienia.
Karki i dekolty wilgotne, usta spragnione...
Kurz przylepia się do mokrych ciał.
Powietrze jest tak gęste, że zostaje pod paznokciami.
Nawet nocą nie ma jak odetchnąć;
bach - światła,
bach - szum ulic,
bach - gwar z ogródków.
Wróciłam.
Tęskniłam.
Marzyłam...
Gdy całuję to miasto, umieram ze szczęścia.
***RJD2 - GHOSTWRITER (polecam ściągnąć)
ponura 2006-07-24 16:12:36
skomentuj (12)
...
pojechałam do pracy, jako wychowawca, w Kotlinę Kłodzką. Wracam za miesiąc!
udanych wakacji!!!
ponura 2006-07-03 16:21:21
skomentuj (8)